Masażystka erotyczna na zakupach

Codziennie tysiące ludzi korzysta z usług masażystek erotycznych. Na ich temat krążą różne opinie, nierzadko chybione. Uczono nas, by nie posługiwać się stereotypami, dlatego przeprowadziliśmy wywiad z Emilią, która pracuje jako masażystka erotyczna dla jednego z salonów masażu we Wrocławiu.

Redakcja: Cześć. Jak to się stało, że postanowiłaś zostać masażystką erotyczną?

Zuzanna: Planowałam zostać rehabilitantką, ale życie zweryfikowało moje plany. Okazało się, że najlepiej wychodzi mi masowanie, dlatego poszłam w tę stronę. Ukończyłam kursy przygotowujące, zdobyłam dyplom i kwalifikacje do wykonywania masażów takich jak: masaż tajski, masaż lomi, tao tao, masaż relaksacyjny i tantryczny. Z czasem zorientowałam się, że jest duży popyt na masaż hiszpański, nuru czy masaż prostaty. Weszłam w to i nie żałuję, bo dzisiaj nie narzekam na brak pracy. Klienci zapisują się na terminy na tydzień do przodu.

R: Częściej odwiedzają Cię klienci szukający masażu erotycznego czy tradycyjnego?

Z: Zdecydowanie więcej klientów przychodzi na masaż erotyczny. Najczęściej są to zabiegi łączone – masaż hiszpański z nuru lub relaksacyjny z masażem prostaty. Klienci lubią fundować sobie dużo przyjemności podczas jednej wizyty. Mam też sporo klientek, które korzystają z tradycyjnych masaży. Najczęściej są to kobiety zajmujące wysokie stanowiska i zestresowane bizneswomen. Masażystka erotyczna w dzisiejszych czasach ma dosłownie pełne ręce roboty.

R: Dobrze, dosyć już o pracy. Powiedz mi, co robisz w czasie prywatnym?

Z: Spotykam się z przyjaciółmi, z którymi znam się od podstawówki. Razem wychodzimy do kina lub na kręgle, latem opalamy się na plaży, a wieczorami idziemy do baru i gramy w gry planszowe. Jesteśmy naprawdę zgraną paczką i niejeden raz bawiliśmy się na imprezie do białego rana, ciężko później żałując ilości wypitych drinków. Czasami mamy bardzo głupie pomysły, które bezmyślnie realizujemy.

R: Jakie głupie pomysły? Nic mnie bardziej nie interesuje jak głupie pomysły. Opowiedz mi o nich.

Z: Jest kilka galerii handlowych w Trójmieście, a w niektórych sklepach załatwiliśmy sobie dożywotni zakaz wstępu. Moja paczka to łącznie ze mną sześć osób. Wchodzimy do jakiegoś sklepu i nagle widzimy sofę dla klientów. Kto ostatni na niej usiądzie, ten gra kalambury, a reszta zgaduje. Kiedyś, po pół godzinie gry, dwóch ochroniarzy wyprowadziło nas na zewnątrz. Kiedy indziej kolega mierzy damskie ubrania i dopytuje sprzedawcę, czy nie ma mniejszego rozmiaru stanika, bo ten jest na niego za duży. Miny innych klientów były warte tego zagrania. Pewnego deszczowego dnia kupiliśmy popcorn i colę, po czym poszliśmy do dużego sklepu rtv oglądać telewizję. W drogerii pomalowaliśmy sobie twarze testerami kosmetyków – chłopacy zrobili sobie damskie makijaże, a my ucharakteryzowałyśmy się na żabę, tygrysa i pandę. W tym przypadku ochroniarz okazał się kompletnym gburem bez poczucia humoru.

Masaż nagim ciałem
Masaż ero

R: Brzmi jak wygłupy nastolatków.

Z: Tak naprawdę każdy z nas ma w sobie coś z małego dziecka. Jedni ograniczają swoje szczeniackie zachowania, inni je pielęgnują – jak my. Nie robimy tego często, ale zdarzają nam się takie odloty raz na miesiąc. Jak widzisz, masażystka erotyczna wiedzie całkiem normalne życie poza pracą.

R: A czy Twoi znajomi wiedzą czym się zajmujesz?

Z: Pewnie, że tak. Zresztą nie widzę powodów, dla których miałabym to ukrywać. Przecież masażystka erotyczna nie jest żadnym rodzajem sex dziewczyny. Poza tym ja od zawsze interesowałam się tym tematem, a przyjaciele doskonale o tym wiedzieli. Wspierali mnie kiedy robiłam kursy i zachęcali do ciągłego rozwoju. To zawód jak każdy inny, a w moim przypadku może nawet lepszy niż standardowy, bo łączy się z moją pasją.

R: A masz może chłopaka?

Z: Pół roku temu zaczęłam spotykać się z całkiem miłym facetem, został w końcu moim chłopakiem. Czemu pytasz?

R: Jestem ciekawy czy masażystka erotyczna masuje także poza pracą i czy twojemu chłopakowi nie przeszkadza, że masujesz miejsca intymne innych mężczyzn?

<

Z: Szczerze mówiąc, na początku trochę mu to przeszkadzało. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy i w końcu dotarło do niego, że masowanie to moja praca. Jestem profesjonalistką, w każdy masaż wkładam maksimum skupienia i energii. Poza pracą również zdarza mi się masować.

R: Czyli mogę liczyć na mały masaż?

Z: Raczej nie. Poza pracą masuję w dwóch przypadkach. Masaż erotyczny wykonuję tylko chłopakowi podczas gry wstępnej, która kończy się fantastycznym seksem. Natomiast masaż relaksacyjny i leczniczy stosuję tylko na moich rodzicach. W każdym innym przypadku zapraszam do salonu.

R: W takim razie zostawiam żonę, dom, dziecko i psa i możemy skoczyć na mały masaż. Żartuję. Teraz na poważnie. Panuje przekonanie, że każda masażystka erotyczna wiedzie także bujne życie erotyczne. Z tego, co mówisz, wnioskuję, że to nie do końca prawda.

Z: To jakiś stereotyp dotyczący całej branży. Z mojego punktu widzenia jest on całkowicie nieprawdziwy. Jestem zwykłą dziewczyną, mam swoje pasje, staram się rozwijać. Moje życie erotyczne nie należy do rozwiązłych czy nawet wybitnie ciekawych. Ludzie myślą, że skoro pracuje w branży związanej poniekąd z erotyzmem to w łóżku na pewno odpuszczam sobie seks klasyczny i zwykły oral, bo przecież to zbyt nudne. Zdecydowanie mija się to z prawdą. To, że w pracy mam kontakt z ciałem nie oznacza, że po powrocie do domu jest to dla mnie zbyt powszednie, a wręcz przeciwnie. Lubie się przytulać, całować, za to nie jestem zwolenniczką takich praktyk jak np. bdsm lub seks grupowy. To zdecydowanie nie dla mnie. No i w tym wszystkim jestem zwykłą kobietą. Większość koleżanek z pracy ma już dzieci, myślą zupełnie innymi kategoriami. Nie mogę odpowiadać za wszystkie masażystki erotyczne, ale te, które znam, prowadzą raczej zwykły tryb życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *